niedziela, 27 października 2013

Rozdział 24



Dzisiejsza pogoda nie zapowiadała się ciekawie. Nad miastem zawisły ciemne chmury, z których padały krople deszczu. Siadłam przy oknie patrząc na otoczenie, wszędzie cisza i pustka. Większość Dortmundczyków pogrążała się jeszcze we śnie. Z nudów zaczęłam analizować sobie wcześniejsze miesiące. Stwierdziłam, że chłopaki stają się coraz bardziej niemożliwi niż byli. Wtem zatrzymałam się na tym jednym, pięknym dniu, gdy Mario podarował mi wisiorek. Dotknęłam delikatnie czterolistnej koniczyny spoczywającej na mojej klatce piersiowej. Odtąd jeszcze nigdy jej nie ściągnęłam. Przypomina mi ona, że nie jestem sama, że mam kogoś, kto się o mnie troszczy, kto zawsze mi pomoże...
- Nadia - usłyszałam szept.
- Hej, Mario - uśmiechnęłam się na widok przemoczonego chłopaka - Co ty tutaj robisz?
- Przyszedłem do Ciebie, bo chłopaki jeszcze śpią. Nie przeszkodziłem Ci?
- Nie, no co ty! Ściągnij tą bluzę, bo na pewno jest ci zimno.
Brunet posłusznie ściągnął górną część swojego ubioru, a ja powiesiłam ją na suszarce. Gdy wróciłam, ubrana

jego już nie było w moim pokoju. Zeszłam na dół, a on właśnie szykował mi śniadanie.
- Pomyślałem, że będziesz głodna - uśmiechnął się słodko.
- To dobrze pomyślałeś - zaśmiałam się - Masz, ubierz tą bluzę. Należy ona do Kuby, ale myślę, że będzie idealnie pasować. Ja dokończę szykować kanapki, a ty idź do salonu i się rozgość.
- Kochana jesteś - przytulił mnie do swojego nagiego torsu. Czułam przyspieszone bicie jego serca i ten wspaniały zapach od którego nie mogę się oderwać. Poszłam dokończyć śniadanie w połowie zrobione przez piłkarza, zrobiłam jeszcze ciepłą herbatę i dołączyłam do Mario. Z daleka wyczuwałam perfumy, które wsiąknęły w bluzę z Nike. Ten zapach przypomniał mi o tym wszystkim co przeżyłam z Kubą. I znowu... To użalanie się. Zapewne pomyślicie, że jestem jakąś nastolatką, która nie wie czego chce, ale tak nie jest. Ona próbuje wybrać między tym co powinna, a tym co chce. Powinna zadzwonić do Kuby, powiedzieć mu, że mogą spróbować, a jeśli im się nie uda to zostaną nadal przyjaciółmi, ale duma i serce, a w szczególności duma, nie pozwalają na powrót, na odezwanie się pierwszej do kumpla. Serce i ciało chcą, by ona na zawsze była z tym kogo kocha, z Mario.
- O czym tak rozmyślasz? - sprowadził mnie na Ziemię głos jednego z Borussen.
- O przeszłości - uśmiechnęłam się lekko - Ta bluza.. Ładnie Ci w niej.
- Posłuchaj mnie, Naduś - pogłaskał mnie po policzku - Tutaj, w Dortmundzie masz pełno osób, które Cię kochają, które oddałyby za Ciebie nawet życie. Nie warto rozmyślać nad tym co było, bo to już nie powróci chociaż jakbyś płakała. Żyj teraźniejszością, ciesz się tą chwilą tak jakby miała być ostatnia, rób to, czego nie będziesz musiała żałować, coś co będziesz mogła mile wspominać.
Mocno go przytuliłam i powiedziałam "Nie wiem co bym bez Ciebie zrobiła", a on tylko się uśmiechnął. Siedząc objęci włączyliśmy telewizor i oglądnęliśmy Trudne Sprawy oraz dwa odcinki Pamiętników z wakacji. Uwielbiałam to.
- Halo? - odebrałam dzwoniący do mnie telefon.
- Siema, mała. Gotowa? - spytał Marco.
- No ja już siedzę z Mario. Przychodźcie.
- Ok, zaraz będziemy, tylko grzecznie tam - zaśmiał się.
- O mnie się nie martw. No czekam, czekam. Bye.
- Haha, pa.
Czekając na chłopaków nie wiadomo kiedy zasnęliśmy. Mario objął mnie ramieniem, a drugą ręką objął mój brzuch. Oparłam głowę o jego klatkę, a on swoją głowę o moją. Dość ciekawie to wyglądało. Po chwili sama się obudziłam a przede mną ujrzałam Roberta, Marco i Łukasza.
- Śpi? - spytałam szeptem, a Łukasz kiwnął głową. Lewy pokazał serducho z dłoni, a ja wytknęłam mu język.
- Mario, wstawaj - poruszałam ręką, która była na moim brzuchu - Mario.
- Aaaa - wrzasnął, a ja zapiszczałam i momentalnie znalazł się na mnie łaskocząc mnie. Po chwili nasze nosy się zetknęły, gdyby nie chrząknięcie Reusa...
- Złaź ze mnie - zaśmiałam się i zwaliłam go na podłogę.
- Silna jesteś - stwierdził Piszczu.
Ogarnęłam się i wszyscy ubrani dokładnie tak samo
ruszyliśmy, oczywiście samochodem do Galerii. Dużo osób dziwnie się na nas patrzyło, ale my, jak to my nic sobie z tego nie robiliśmy. Oczywiście, nie obyło się bez składania autografów przez naszych kochanych Borussen. Po chwili zobaczyłam pewnego chłopaka ubranego w czerwone converse, czarne rurki, białą bluzę i czerwoną czapkę bejsbolówkę. Popatrzył się na mnie z uśmiechem, ja również odwzajemniłam jego gest. Nasze spojrzenia stykały się dopóki on nie wyszedł z budynku. Czułam na sobie wzrok Marco, więc popatrzyłam na niego, a on tylko z zadowoleniem pokręcił głową. Gdy skończyli podpisywać autografy, dołączyli do mnie.
- W przyszłości tak będzie wyglądać twoje życie - uśmiechnął się Robert - Każdy będzie Cię dopadał, obserwował i w ogóle.
- Za naszą Nadią już się chłopaki oglądają - mrugnął do mnie blondyn - Kto to był?
- Też chciałabym wiedzieć, bejbe - zaśmiałam się.
Zrobiliśmy zakupy i po pięciu godzinach szliśmy już do mojego domu. Tak, Piszczkowi się spieszyło, więc zdecydowaliśmy, żeby wziął samochód, a my pójdziemy pieszo, bo na dworze przestało padać. Ja szłam po lewej stronie Roberta, a Marco po prawej. Stwierdziliśmy, że nasz plan można już zrealizować. Wskoczyliśmy w dwie kałuże i ochlapaliśmy naszego boskiego Lewandowskiego.
- Wy debile, mam mokre spodnie! - krzyknął.
Ja z Marco tylko się zaśmialiśmy i skacząc styknęliśmy się tyłkami. Gdy ściągałam buty, mój telefon zaczął dzwonić.
- Robert, odbierz - krzyknęłam. Po chwili przyszedł z telefonem mówiąc ten sam tekst "Do Ciebie". Serio Lewandowski?! Nie wiedziałam.
- Halo?
- Dzień dobry. Z tej strony Fornalik. Pamiętasz, że jutro mamy mecz?
- Yyy... Naturalnie.
- Mecz jest o 20.00, a trening o 8:00. Przyjdź jeszcze 2 godziny przed meczem. Trzeba ustalić podstawowy skład i taktykę.
- Dobrze. Do zobaczenia.
Wpadłam jak ogień do salonu i stanęłam przed telewizorem.
- Kur*a mać! Chłopaki ja mam jutro mecz ze Stuttgartem! Zapomniałam całkowicie. Mario podwieziesz mnie na trening? A wy mam nadzieję, że przyjdziecie. To mój pierwszy, mam nadzieję, że nie dam plamy.
- Będzie wszystko ok, chyba że nie trafisz na pustą bramkę - zaśmiał się blondyn - Dobra, przepraszam, ejj, nie bij mnie!
Cały wieczór przesiedzieliśmy rozmawiając, wygłupiając się i grając w prawda czy wyzwanie. Wyszło na to, że Mario musiał przenocować u mnie, ponieważ jego troskliwi rodzice zapomnieli zostawić mu kluczy.
- Widzę, że dalej nosisz ten wisiorek - spostrzegł gdy wchodziliśmy do mojego pokoju
- Nigdy go nie ściągam - uśmiechnęłam się - A tak dla twojej świadomości śpisz na fotelu.
- No ale...
- Na fotel.
Wziął koc i wolnym krokiem doszedł do fotelu, ale ciągle gwałtownie się ruszał. Widać było, że chce mu się spać, ale komfort posłania uniemożliwiał mu to. W pewnej chwili zrobiło mi się go szkoda.
- Mario ... - szepnęłam.
- Co? - spytał.
- Chodź tu do mnie.
On z wielkim uśmiechem wstał i położył się obok mnie.
- Tylko ręce przy sobie! - zaśmiałam się.
- Okey - odwrócił się na drugą stronę.
- Ale przytulić mnie możesz.
Zadowolony pocałował mnie w policzek, a ja wtuliłam się w jego nagie ciało (oczywiście miał na sobie bokserki) i zasnęłam.

________________________________________________--
Jest 24 :) PRZEPRASZAM WAS! <3 Dziękuję za poprzednie komentarze. Motywują! :)

17 komentarzy:

  1. I za co Ty nas kochana przepraszasz? Było świetnie jak zwykle ;D
    Aż mi się ciepło na sercu robi jak czytam <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Mmm.Jakie słodziakiii.=*
    Świetny rozdział.Czekam na kolejny.Całuję <3

    OdpowiedzUsuń
  3. śliczny rozdział ;U


    mam nadzieje ze Nadia bd z Mario ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Za co ty nas przepraszasz, dziewczyno?! Weź mnie nawet nie denerwuj! Coraz to lepsze rozdziały, akcja się rozkręca, a ty mówisz, że nie jest tak jak powinno. Jest idealnie kochana <3 Masz wielki potencjał i talent. Nie krytykuj się tak, bo naprawdę nie masz powodów:) A co do rozdziału, cieszy mnie to, że Nadia z Mario mają się ku sobie ;* Twoje opowiadanie jest pełne napięcia, rewelacja! Całuję ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. super ;*

    czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. uwielbiam tego bloga <3

    next :)

    OdpowiedzUsuń
  7. supcio :)

    next ;p

    OdpowiedzUsuń
  8. Mario jest słodki <3

    nastepny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie mogę się doczekać następnego :)

    ola .

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozdział świetny! Nie mogę się doczekać następnego!


    kasia

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny ! <3 Czekam na następny ;D



    OdpowiedzUsuń
  12. Blog jest świetny , genialny i można by tu jjeszcze duuzo wymieniać . Nadrobiłąm wszystko i muszę przyznać , że masz ogromny talent . ! ;33 Rozdział super , czekam na nn .
    + nominowałam Cię do LBA , szczegóły u mnie na blogu : http://zaczac-swoje-zycie-od-nowa.blogspot.com/
    Pzdr . ;3

    OdpowiedzUsuń
  13. Pisz dalej nie mogę się doczekać następnego ,fajnie jak by Mario z Nadią byli razem ;)next

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajny Pisz i nie przestawaj xd

    OdpowiedzUsuń
  15. Mój nowy blog: walcz-kochaj-cierp-bvb.blogspot.com
    ZAPRASZAM! <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Zawsze byłam fanką i wciąż się nie poddaję ;) Czekam aż kiedyś dodasz kolejny rozdział... Jak potrzebna mobilizacja to zawsze do usług ;)

    OdpowiedzUsuń