niedziela, 9 czerwca 2013

Rozdział 9



Nastał już ranek. Niepewnie otwarłam oczy. Tak jak myślałam, Mario był jeszcze pogrążony w śnie. Tak słodko wyglądał, a jeszcze gdy się uśmiechnął mogłabym patrzyć na niego nieustannie. Nie mogę okłamywać siebie, nie mogę wmawiać sobie, że kocham go tak jak przyjaciela. Przecież nie wyobrażam sobie życia bez takiej osoby. Zamknęłam powieki ponownie nie ruszając się. Poczułam na sobie wzrok chłopaka, lecz postanowiłam nie dawać oznak, że nie śpię. Po chwili usłyszałam jak chłopak wstaje z łóżka. Już miał zamiar wyjść, lecz wrócił do mnie i... Pocałował mnie lekko w usta. Sądziłam, że to sen, który zaraz przestanie istnieć. Na szczęście była to piękna rzeczywistość. Może kiedyś będę mogła w każdy dzień budzić się w jego ramionach otoczona troską i miłością... Gdy wyszedł z pokoju, podeszłam do okna i z uśmiechem delikatnie dotykałam moich ust. Właśnie na nich Mario Goetze złożył mi słodki pocałunek. Otworzyłam okno, a moje włosy poplątał wiatr. Wyskoczyłam siadając na parapecie po drugiej stronie. Słońce świeciło mocniej niż kiedykolwiek, kwiaty tak pięknie pachną, soczyste owoce wiszą na gałązkach drzew, wiatr miło gładzi twarz. To wszystko wydawało się takie kolorowe od teraz... Moje życie z piekła zmieniło się w bajkę. Zapomniałam o przeszłości, o mojej matce. Nagle ktoś pociągnął mnie za nogi. Tak to była Mika.
- Buu - zaśmiała się gdy ja zaliczyłam glebę.
- Odwala Ci? - spytałam wstając.
- Co tak rozmyślasz?
- Chodź przejdziemy się to ci wszystko opowiem. Znając Lewego za chwilę zaczai się i będzie podsłuchiwał.
- Spoko, ale tak w piżamie pójdziesz? - zdziwiła się. Wiedziała, że ja zawsze lubię ładnie wyglądać.
- Eee tam taka piżama. T-shirt i szorty - machnęłam ręką i poszłyśmy na dortmundzką plażę.
- Więc zamieniam się w słuch - uśmiechnęła się moja kumpela wpatrując się we mnie niczym w ekran Tv.
- Mario mnie pocałował...
- Pierd*lisz! Kiedy?
- No dzisiaj. Przed chwilą. Spałam z nim.
- Że co? - zdziwiła się.
- Nie, nie nic nie było! - zaśmiałam się orientując co przed chwilą powiedziałam- Oglądaliśmy jakiś horror no i ja się bałam. Tak więc w środku nocy poszłam do niego. Nic poza tym! Jezu, Mika zgarszam cię.
- To trzeba było tak od razu. Teraz jestem pewna, że on też coś do ciebie czuje. Bo po co miałby cię całować?
- Może, może... - uśmiechnęłam się tajemniczo - Dobra, powinnam już spadać. Chłopaki będą się martwić.
- Yhym, bo zauważą - parsknęła.
- Zauważą, bo będzie za cicho. To może spotkamy się jeszcze dzisiaj?
- A nie lecisz do Polski?
- Podobno przełożyli lot. Będzie dopiero za 3 dni. Lecę z nimi.
- To fajnie! Nareszcie spotkasz się z Wojtkiem i Kubą.
- Taak, tęsknie za nimi. Oke, to narka - podniosłam się z piasku i szybko pobiegłam w stronę mojego domu.

W tym samym czasie...  (Mario)
- Stary, wszystko gra? - spytał mnie Marco przyglądając się uważnie.
- Jasne, spoko - upewniłem go wychodząc na taras.
- Coś taki wesoły? - spostrzegł Robert.
- A co brzydko mi z uśmiechem?
- Nie ale...
- Dobra. Spałem z Nadią.
- Już ją przeleciałeś? - krzyknął Marco - A mówisz, że ja taki jestem.
- Bo jesteś. I nie, nie przeleciałem jej, deklu. Śnił jej się ten horror, więc do mnie przyszła, bo ciebie to nawet nie warto budzić.
- Oooo ... I nasz Mario chętnie się nią zaopiekował - mrugnął Lewy.
- Dobra, zboki z wami nie można się dogadać - powiedziałem zrezygnowany.
- Oke, sorry - przeprosili mnie.
- Gadaj, podoba ci się? - spytał na poważnie Marco.
- Mhm - uśmiechnąłem się.
- Tylko jak ją zranisz nie odpowiadam za siebie - pogroził mi Robert.
- Wiem, mamusiu - zaśmiałem się - A odkąd ty taki opiekuńczy się stałeś?
- Od zawsze - pokazał nam język.
- Taa jasne, a jak byłem chory to nawet wody mi nie przyniósł - poskarżył się Reus.
Naszą rozmowę przerwała Nadia jak zwykle wparowała do salonu i rzuciła się na kanapę.
- A gdzie się to było? - spytał Lewandowski.
- A co biografie piszesz? - szybko mu odpowiedziała.
- A żebyś chciała wiedzieć.
- Aż tak wykształcony to ty chyba nie jesteś - wtrącił Marco.
- Tak to już jest jak się kwiatki wrzątkiem podlewało - dodałem po czym wszyscy się zaśmialiśmy.
- Wow w piżamie wyszłaś? - spytałem zdziwiony. Nie miałem nic do tego, ale Nadia nigdy by tak nie zrobiła, mimo że i w tym wygląda bosko.
- A co nie podoba ci się? - odpowiedziała pytaniem na pytanie. Ja tylko lekko się uśmiechnąłem. Akurat wtedy zadzwonił telefon Marco.
- Ej ja muszę jechać do rodziny. Tata dzwonił.
- Spoko. Narka - pomachał mu Robert.
Reus jak zwykle pożegnał się z nami, a Lewy gwałtownie popatrzył na zegarek.
- Co jest? - spytałem kumpla.
- Muszę jechać po Ankę. Miała wracać 5 minut temu.
- Hahah, rzeczywiście jesteś opiekuńczy - wyszczerzyła swoje piękne, białe ząbki Nadia.
- Daj mi już spokój - speszył się brunet - Ja lecę.
- Miło. Nara - posłałem mu cwaniacki uśmiech.
- Nara, głąbie - przybił mi piątkę - Mam cię na oku.
- Mam 20 lat. Opanuj się, stary! - pogoniłem go, a ten szybko zamknął drzwi.
- A ty? - spytała mnie dziewczyna.
- Co ja?
- Też gdzieś idziesz?
- Nie. Zostaję z Tobą. Emm ... A masz wolny czas?
- No mam.
- Poszłabyś ze mną na spacer?
- Pewnie - posłała mi swój jeden z najpiękniejszych uśmiechów świata - A gdzie?
- Dowiesz się.
Odprowadziłem ją wzrokiem, aż do samego pokoju. Sądzę, że mam u niej jakieś szanse...

(Nadia)
Ucieszyłam się, gdy Mario zaprosił mnie na wspólne wyjście. Byłam wdzięczna chłopakom, że opuścili mój dom. Ciągle myślę o tym pocałunku... Czy zrobił to, bo mnie kocha? Czy po prostu tak jak Marco przeleci i rzuci. Mam nadzieję, że jest inny niż blondyn. Ubrałam białą tunikę na szerokich ramiączkach, ciemnoniebieskie spodenki i białe japonki. Rozpuściłam włosy i zeszłam do chłopaka. Obawiałam się czy nie zmienić bluzki.. Ale nie, jednak nie. Postawię na luz.
- Jestem - oznajmiłam schodząc po schodach. Mario zmierzył mnie wzrokiem i wpatrywał się w moje oczy niczym w jakiś piękny eksponat. Postanowiłam więc chrząknąć.
- Wstąpimy jeszcze do mnie - przemówił - Nie pójdę w dresach.
- Spoko.
Spowolniliśmy kroku, po tym gdy dostałam sms-a od Marco i Roberta, że nie odwiedzą mnie dzisiaj. Byłam im mega wdzięczna za to, że nie będą przeszkadzać. Bo jak to oni, rzucą jakiś głupi tekst i same sprzeczki. Oczywiście nie poważne :D. Tak więc za postanowieniem Goetzego udaliśmy się do jego domu. Przebrał się w czarne spodenki po kolana, oraz niebieską bluzkę z krótkim rękawem. Doradziłam mu by ubrał vansy.
- Jaka cisza bez tych ćwoków - uśmiechnął się.
- Taa, ale co by to było za życie bez nich - stwierdziłam.
- I bez ciebie - dodał.
Postanowiłam już się zamknąć. Nie chciałam przerywać tej ciszy. W mojej głowie ciągle brzmiały te słowa. Po 30 minutach doszliśmy na wybrane miejsce. Mario wyciągnął z torby z nike lustrzankę.
- Co ty masz zamiar robić?
- Sweetaśne fotki - uśmiechnął się.
- Niee! Ja ohydnie wyglądam na zdjęciach - skrzywiłam się.
Rozłożyłam koc, położyłam się na nim i zaczęłam opalać. Na szczęście Bóg obdarzył mnie taką cerą, że nie opalałam się na czerwono. Niestety ktoś obsypał mnie piaskiem.
- Mario! Ja miałam krem na ciele! Teraz piasek mi się lepi do nóg! - wrzasnęłam na niego.
- Bywa - zaśmiał się i począł zakopywać mnie całą w piasku.
- Ty debiluu! - tylko tyle zdążyłam wypowiedzieć, bo chłopak zakrył mi ręką usta i kontynuował swoją czynność. Na koniec wstał, by zobaczyć efekt.
- Teraz pomóż mi wstać! - rozkazałam. Pociągnął mnie za rękę, a ja wstałam bijąc go piaskiem.
- Teraz piasek mam za bluzką! - popatrzyłam na niego smutno.
- Pomóc Ci się go pozbyć? - spytał.
- Nie, dziękuję. Poradzę sobie! - zaśmiałam się odwracając się do niego tyłem i próbując strzepnąć piasek. Nic z tego. Przykleił się do mojego ciała. Odwróciłam się ze złośliwym uśmiechem do mojego towarzysza i zaczęłam go gonić jak małe dziecko. Niestety, później role się odwróciły. Złapał mnie i wziął ręce.
- Mario, puść! - krzyczałam. Mimo to, że ludzie się na nas patrzyli on nie zwracał na to uwagi.
- Nie - wystrzeżył ząbki. Ściągnął sobie koszulkę i pobiegł ze mną prosto do morza. Myślałam, że go zabije. Chciałam się uwolnić ale nic z tego wskoczył ze mną do największej fali. On to ma pomysły.
- Patrz jak ja wyglądam! - patrzyłam na niego z wyrzutem stojąc w wodzie.
- Ładnie - zaśmiał się łaskocząc mnie.
- Hahahahahahah, przestań, nie! - po chwili obydwoje znaleźliśmy się na brzegu. Leżał koło mnie patrząc mi się głęboko w oczy. Przerwałam tą chwilę oblewając go wodą. Po 3 godzinach spędzonych nad wodą, poszliśmy do domów szybko się przebrać, a następnie na boisko. Grałam w stroju Reusa z 11, który mi kiedyś dał, gdy pierwszy się o tym dowiedział. Mario bez przerwy mnie faulował, oszukiwał, wymuszał rożne, popychał, albo łaskotał. Na koniec wziął mi buta, schował go do torby twierdząc, że jest czarodziejem i but zniknął. Tak więc był zmuszony nieść mnie na rękach do domu. Tam o dziwo czekała na mnie moja przyjaciółka. Była zdziwiona tą scenką.
- Yyy .. To może przyjdę później - uśmiechnęła się speszona.
- Nie zostań - nakazałam.
- Zobaczycie się jutro, paa! - Mario zamknął drzwi kładąc mnie na kanapę.
- Wszystko mnie przez ciebie boli - zaśmiałam się - Oddawaj buta.
- Nie oddam - uśmiechnął się cwaniacko trzymając go wysoko. Niestety, przy moim wzroście 166 cm trudno było dosięgnąć jego ręki.
- Oddaj. To nie moje buty tylko Marco.
- No i?
- Prooosze, Mario oddawaj!
- A co za to będę miał? - spytał
- A co chcesz? - wybuchnęłam ponawiając próby wzięcia buta.
- Buziaka - wystrzeżył ząbki.
- Okey - zgodziłam się i pocałowałam go w policzek.
- Nie o takiego buziaka mi chodziło - mrugnął.
- Chyba cię poje*ało - zaśmiałam się.
- Coś czuję, że nie chcesz tego buta - popatrzył się po ścianie zrezygnowany. Wzięłam jego twarz w moje ręce i mocno pocałowałam.
- Emm, zapomniałam telefonu - usłyszałam głos Miki zza pleców - Sorki.
- Ku*wa mać - krzyknął Goetze.
- Nie przerywajcie sobie - uśmiechnęła się - Wpadnę jutro.
- Pa - pożegnałam się machając - Oddawaj tego buta.
- Nie. Nie pamiętam żebyś mi dała tego buziaka - skłamał szczerząc się.
- Kłamczuuuch! Dawaj - wrzasnęłam wywalając go na ziemię i odzyskując utraconą rzecz.
Spędziliśmy ze sobą jeszcze dwie godziny, następnie Mario poszedł do siebie. Cały dzień postanowiłam podsumować gorącą kąpielą, telefonem do Kuby (oczywiście, nie opowiedziałam mu o tym zdarzeniu) i głębokim snem.

5 komentarzy:

  1. Dawaj następny :** świetny niech wreszcie będą razem :D

    OdpowiedzUsuń
  2. MEGA <3 <3 <3 KOCHAM tego bloga ! <3 Z niecierpliwością czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło słyszeć ;* Już dzisiaj postaram się dodać... :)

      Usuń